Znacie termin epistolografia? Nie? Nic dziwnego, sam musiałem szukać w słowniku. Sztuka epistolarna to nic innego, jak sztuka pisania listów. Nie, nie e-maili, ale listów klasycznych. Niestety umiejętność ta jest obecnie zanikająca, choć w XVII wieku była w pełni rozkwitu. Namiętnie pisano diariusze, kroniki i raptularze (kroniki rodzinne). Prowadzono zapisy takich wydarzeń, jak urodziny dzieci, śmierć, plony, zaloty, zaręczyny. Niektórzy próbowali spełniać się literacko prowadząc pamiętniki czy spisując zasłyszane gawędy i opowiadania. Wszyscy do wszystkich pisali listy, obciążając nadmiernie powstałe 300 lat wcześniej urzędy pocztowe. Cóż, ciężka jest dola listonosza.
Owocem tego permanentnego pisarstwa, były również listy naszego Króla Jana III Sobieskiego do Marysieńki, ale do nich jeszcze wrócimy innym razem. Tym razem skupimy się na pewnej damie – Marii de Rabutin-Chantal, która jednak najbardziej jest znana pod imieniem markizy de Sevigne. W latach 1669 – 1694 napisała kilkaset listów, w większości do córki, przez co na stałe przeszła do historii literatury francuskiej. Główne tematy poruszane w listach to codzienne życie autorki, życie towarzyskie Paryża oraz niektóre wydarzenia polityczne dyskutowane w jej salonie.
Jest to we Francji jednocześnie czas, kiedy to podniebienia arystokracji podbija nowy napój zwany czekoladą. Emocje, jakie wyzwalał stają się również udziałem markizy. Naprawdę, był to burzliwy romans, ale lepiej sami oceńcie. Oto kilka wycinków z listów do córki, pani de Grigan (tłumaczenie własne na podstawie „Listy Madame de Sevigne do córki i jej przyjaciół”, wydanie 9 tomowe z 1811 roku):
11 luty 1671 – (uczucie i zatroskanie o trudności w przygotowaniu napoju).
Jeżeli nie czujesz się zbyt dobrze, źle spałaś, czekolada postawi Cię na nogi. Jednakże nie masz specjalnego dzbanka do jej przygotowania! Myślałam o tym tysiąckrotnie. Jak sobie poradzisz?
15 kwietnia – (rozczarowanie)
Muszę Ci powiedzieć, moje drogie dziecko, że czekolada nie towarzyszy mi jak niegdyś. Poszłam za modą jak się to zazwyczaj robi. A teraz wszyscy ci, którzy mi ją wcześniej zachwalali, przestrzegają mnie przed nią. Znalazła się kompletnie na indeksie. Oskarża się ją o wszelakie nieszczęścia.
13 maja – (przerażenie i ostrzeżenie będącej w ciąży córki)
Zaklinam Cię, moja kochana i śliczna, żebyś nie brała do ust czekolady. W stanie, w jakim się znajdujesz, mogłoby to Cię zabić.
23 październik – (przrażenie sięga zenitu)
Markiza de Coetlogo, będąc w zeszłym roku w ciąży, piła tak dużo czekolady, że urodziła chłopczyka czarnego jak diabeł, dziecko to zresztą umarło.
Po salonach Paryża rozchodziła się plotka, jakoby pani de Coetlogo rok przed urodzeniem dziecka korzystała z usług młodego i przystojnego niewolnika murzyńskiego. Możemy być pewni, że usługi chłopaka nie ograniczały się tylko do podawania czekolady do łóżka.
Wydawałoby się, że na tym zakończy się romans pani de Sevigne z czekoladą, jednak czytajmy dalej:
25 październik – (ponowna niepewność, może jednak…)
Ale co mamy myśleć o czekoladzie? Czy nie obawiasz się, że rozgrzejesz sobie nią krew? Może nie wszystkie tak przechwalone efekty ukryją jakiś uśpiony ogień w siedzeniu? Uspokój mnie w tym temacie, moja droga, bo w Twoim obecnym stanie obawiam się każdej rzeczy. Wiesz, że bardzo lubiłam czekoladę; ale czułam, że mnie rozpala, nadto powiedziano mi, iż było to złe; ale z Twojego powodu i zachwytu, jaki jak mi powiedziałaś, wzbudziła w Tobie (czekolada – przyp. tłumacza), nie wiem już, co myśleć.
28 październik – (powrót uczuć?)
Niespodziewane problemy jelitowe podczas pobytu na lodowisku oraz czekolada ( chodzi tu prawdopodobnie o kojące działanie czekolady w tych problemach – przyp. tłumacza) to sprawa, którą jestem zdecydowana rozwiązać do końca, przy twej pomocy i zapytać cię na poważnie, jeśli twoje jelita nie „obraziły” się na Ciebie i jeśli nie wywołały Twojej kolki, aby nauczyć Cię, jak dać im taką antiperistasis *, to mam dobrą dla Ciebie wiadomość. Postanowiłam ponownie się zaprzyjaźnić z czekoladą, a więc wypiłam jej trochę przedwczoraj, podczas trawienia obiadu, aby czuć się dobrze przed kolacją i wczoraj spożyłam trochę podczas posiłku, aby pościć aż do kolacji, za każdym razem osiągałam pożądany efekt; i to, co jest bardzo niezwykłe, iż działała ona zgodnie z moimi oczekiwaniami.
*antiperistasis – teoria filozoficzna o wzajemnym wzmacnianiu się przeciwieństw, tu: działanie oparte o tę teorię
18 grudnia – (jednak to w końcu następuje)
Co się tyczy Twojego małego chłopca (wnuk autorki – przyp. tłumacza), stan, w jakim był nie przekona mnie do czekolady. Jestem pewna, że to ona go rozpaliła, szczęśliwie dla niego ma jeszcze mało wilgoci w sobie jak dotychczas, i że ją odzyskuje, odkąd wyrwał się z gorączki.
Po tym liście następuje ostateczne zerwanie relacji ze strony madame Sevigne. W kolejnych latach czekolada jest tylko wspominana kilka razy przy opisywaniu innych osób. Ostateczny cios czekoladzie zadała jednak wtedy, kiedy zasugerowała, że coś innego mogło wywołać ówczesny stan pobudzenia:
5 styczeń 1687 (16 lat po burzliwym romansie)
…czekolada lub herbata rozbudziły naszą energię.
Koniec romansu to jednak nie koniec tej historii. U schyłku XIX wieku producent czekolady ROYAT, August Rouzaud, otwierając firmę we Francji, nazwał ją imieniem namiętnej markizy. Dzięki temu burzliwy związek Pani de Sevigne z czekoladą przetrwał do dziś. O firmie ROYAT i muzeum czekolady opowiem następnym razem.