Finał World Cup ‘94 w USA, Carlos Eduardo dos Santos Galvao Bueno zwany w skrócie Galvao Bueno, znany komentator brazylijskiej stacji telewizyjnej Globo, komentujący wyścigi Formuły 1, najważniejsze wydarzenia sportowe na świecie a przede wszystkim mecze Canarinhos, krzyczał po pudle Roberto Baggio w konkursie jedenastek „e tetraaaa, e tetraaaa...”, czyli to czwarty, to czwarty!
Szaleli z radości Canarinhos, szalał Pele który z reprezentacją zdobył 3 tytuły, szalała cała Brazylia. To była słodka zemsta za odebranie w 1982 roku potrójnej korony. Jednak zanim do tego doszło była druga po 1950 roku tragedia brazylijskiego futbolu. Dziś wiemy że doszła do tego jeszcze trzecia, w 2014 kiedy to niemiecka maszyna krocząca do finału zmiażdżyła kanarki aż 7-1 a holenderska pomarańcza dobiła 3-0 w meczu o 3 miejsce.
Ale wracamy do 1982 roku i do FiFA. Nie mówię o kolejnej edycji gry firmy Electronik Arts z serii FIFA a o Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej.
Czy jesteście w stanie wyobrazić sobie, że FIFA w owym czasie kompletnie nie potrafiła pozyskiwać nowych funduszy! Już federacja siatkarska zrozumiała nowe trendy i wpuściła loga sponsorów na koszulki graczy, FIFA była wciąż „konserwatywna”. W tym samym czasie Brazylijski Instytut Kawowy (IBC) wyczuwał zmieniające się trendy. Jak rozreklamować dobro narodowe Brazylii czyli kawę?
Jak to jak?! Przy pomocy innego dobra narodowego jakim byli Pele i Garrincha. Jednak to nie do końca zaspokajało apetyty marketingowców. Dlatego IBC nawiązał współpracę z Brazylijską Federacją Piłkarską (CBF) na sponsoring. Na koszulkach narodowych pojawiło się logo gałązki kawowca.
O ile w nieoficjalnych meczach FIFA przymykała oko na tę ekstrawagancję, o tyle na mundial w 1982 roku wydała stanowczy zakaz. Wtedy IBC i CBF przystąpiły do cichej wojny z FIFA. Za kwotę 3 milionów dolarów CBF która w 1982 oficjalnie mogła zamieścić swoje logo na trykotach Canarinhos, zamiast dotychczasowego loga Brazylijskiej Federacji Sportowej, postanowiła zmienić całkowicie tarczę herbową. Zamiast klasycznego krzyża maltańskiego wprowadzono symbol Pucharu Rimeta zwanego inaczej Złotą Nike, który Brazylia wywalczyła na własność, zdobywając w 1970 roku trzecie mistrzostwo świata. Gałązka kawowa pojawiająca się dotychczas po prawej stronie koszulki wylądowała u lewego boku statuetki. Tak jak to widzicie na zdjęciu.
Federacja sportu stawiała krótkotrwały opór w zatwierdzeniu nowego loga, przecież starorzymska sentencja Wespazjana „pecunia not olet” działa wszędzie, więc i opór był słaby. FIFA, choć była wściekła, nie mogła nic poradzić. IBC z tryumfem ogłaszało w brazylijskich gazetach,
„kawa i piłka nożna zawsze dobrze sobie radziły. Teraz są bliżej siebie niż kiedykolwiek”.
To był strzał w dziesiątkę. Właśnie wtedy brazylijska kawa zaczynała tracić swą popularność, naciskana przez nowych prężnych producentów z innych krajów. To była zapowiedź, wręcz idealnej akcji marketingowej, ważnego produktu w bilansie eksportowym Brazylii. Tym bardziej że wszyscy czekali na E TETRA! Niestety 3 gole Rossiego o których pisałem TUTAJ, zniweczyły marzenia prezesa CBF na długą współpracę.
Co prawda został on do 1986 roku na stanowisku prezesa i na MEXICO ‘86, bez pieniędzy IBC, gałązka jeszcze przetrwała lecz po cichych naciskach FIFA część zawodników założyła inne koszulki co widać zdjęciu w galerii. Na szczęście kawa i futbol nadal dobrze się mają nie tylko w Brazylii.